piątek, 31 maja 2013

002. Nowa znajoma

Nagle jak z pod ziemi wyskoczyła przedemną  śliczna dziewczyna, była naprawde śliczna.
-Heeeeejka!-Zaczeła z uśmiechem na ustach.-Sorki za tą piłke mój brat nie ma wyczucia.
Rękom trzymała kapelusz który był na nią ewidentnie  za duży. Wydawała sie dość miła, biło od niej entuzjazmem i pozytywizmem. Miała dość specyficzny głos, jakby miała totalnie zatkany nos, ale mimo to jej barwa głosu była ciepła.  Uśmiechała sie do mnie i Natalie, po chwili  podniosła piłke z ziemi, krzykneła jakieś imie, nie jestem pewna ale to było chyba Jonnie. Odżuciła piłke w strone z której przyleciała, usłyszałam znów ten sam męski głos, to był najwyraźniej jej brat.
-Jestem Perrie Edwards.
Dziewczyna wystawiła ręke w strone Natalie, co mnie nie zdziwiło to z moją przyjaciółką ludzie chętnej nawiązują znajomości, może dlatego że jak to twierdzi ciocia wyglądam na gburowatą i nie przyjacielską
-Natalie Katniss.
Natalie uścisneła dłoń Perrie i przez chwile sie uśmiechały, aż do czasu kiedy zwruciła sie w moją strone.
-Perrie Edwards.
Uśmiechneła sie do mnie naprawde uroczo, wyciągneła ręke i przygryzła dolną warge.  Jej też sie chyba wydawało że jestem gburowatą dziewczyną
-Angel Jordan.
Uścisnełam delikatnie jej dłoń i zaśmiałam sie kiedy dziewczyna uśmiechneła sie od ucha do ucha.
-O!-Pokskoczyła jak mała dziewczynka.-Ale masz fajny akcent Angel! No nic dziewczyny sory za mojego brata może pogracie z nami?  Chłopaków jest 3 a ja taka sama, zrobilibyśmy sobie meczyk dziewczyny kontra chłopaki, no prooooosze zgudźcie sie!
Perrie naprawde była wygadana, z natury nie lubie osób które dużo mówią, poprostu mnie to irytuje, ale Edwards ma tak miły głos że mogłabym jej słuchać godzinami, chyba polubiłam tą dziewczyne. Puściłyśmy Birdy żeby chwile pobiegała, wiedziałam że nigdzie mi nie ucieknie, chwile pobiega i na sto procent nikogo nie będzie zaczepiała, przyjełyśmy propozycje blondynki i poszliśmy grać. Zostałyśmy przedstawione jej bratu Jonniemu, to właśnie on trafił we mnie piłką, jej chłopakowi Zaynowi i przyjacielowi jej brata  Nickiemu. Naprawde miło sie grało, wygrałyśmy 30 do 12 graliśmy w sumie dla zabawy ale mimo to sadyzfakcja z wygranej była. Nawet nie zauważyłam kiedy była godzina 21.45 o 21 miałam być w domu, czuje że będe miała niezłe problemy.
-Ups, wiecie co my już sie zbieramy miło sie grało.-Powiedziałam  na co Perrie zareagowała miną smutnego pieska.-Naprawde musimy.
-Czekaj !Czekaj! -Perrie podskoczyła z zadowolenia, chyba coś wymyśliła.-Dajcie mi swoje numery to najwyżej jeszcze kiedyś sie umówimy , naprawde was polubiłam.
Podałyśmy Perrie nasze numery   a ona podała nam swój, gdy odchodziliśmy o numer poprosił mnie jeszcze Jonnie co mnie troche zawstydziło a na mojej tważy pojawiły sie rumieńce ponieważ jest on naprawde przystojnym mężczyzną, co że jest ode mnie starszy. Pożegnaliśmy sie ze wszystkimi , złapałam Birdy i pobiegłyśmy do mojego domu, Natalie miała dziś u mnie nocować , ponieważ jej rodzice razem z Mari pojechali do cyrku.
-Czy wyście oszalały?!-Meredith nie spała czekała w salonie aż wruce.- Która jest godzina? 22! A w domu miałyście być o 21!
-spokojnie ciociu mamy 19 lat, szkołe skończyłyśmy rok temu, pracujemy, naprawde jesteśmy dużymi dziewczynkami o które nie trzeba sie ciągle martwić.
Uśmiechnełam sie cwaniacko do cioci i pobiegłam z Natalie do mojej sypialni, rozmawiałyśmy do 3 nad ranem, o wszystkim , o mojej tensknocie do Kaliforni, o nowo poznanych dziś znajomych.  Kiedy moja przyjaciółka już spała , opatuliłam ją kołdrą, poszłam do  salonu na paluszkach tak żeby nie obudzić Meredith. Koło kanapy , na drewnianym stoliku stał telefon stacjonarny, z pod materana wyjełam książeczke z telefonami , na przed ostatniej stronie wielkimi literami było napisane ,,John <3"  dla niektórych związki na odległość nie mają szans, ale dla mnie to jedyny sposób tak abrdzo kocham Johna. Wykręciłam numer  i czekałam aż do trzeciego sygnału kiedy mój ukochany odebrał. 
-Hej mała!-Usłyszałam po drugiej stronie słuchawki. -jak cie czujesz? Co tam u ciebie?
-Wszystko dobre żabciu. -Odpowiedziałam ze smutkiem w głosie.-Bardzo za tobą tensknie...
-Ja za tobą też...- W tle słyszałam głośną muzyke  a po głosie Johna rozpoznałam że jest troche podpity.-Słuchaj skarbie nie moge zabardzo teraz rozmawiać. 
-Rozumiem...
-Johnie idziesz?-Po drugiej stronie usłyszałam piskliwy kobiecy głos.-Twój misiulek tenskni...
-Johnie kto tam z tobą jest?!
-Eeee wiesz to moja siostra, znasz Nicolette, musze lecieć pa skarbie.
-Pa.!
Żuciłam telefonem w ściane, byłam naprawde wściekła , dobrze znam głos jego siostry Nicoletty, nigdy nie powiedziała do niego Johnie, a po drugie jakim prawem miałaby powiedzieć że ,,Misiulet" na niego czeka?! Siedziałam w salonie kiedy moja komórka zaczeła dzwonić. Spojrzałam na wyświetlacz ,,Perrie Edwards" lubie tą dziewczyne więc szybko odebrałam.

-Hej Angel.-Mimo tego że była 4 nad ranem Perrie nadal miała taki radosny i miły głos. -Nie obudziłam cie aniołku?
-Nie.-Starałam sie opanować płacz.-No co chciałaś?
-Wiesz co jutro mój chłopak robi impreze, a tak właściwie to już dziś bo jest czwarta nad ranem , hihi. Wpadniesz z Natalie?
-Jasne o której i gdzie?
-Wyśle ci rano sms-a z adresem i  godziną, papa.
-Papa.

Rozłączyłam sie , skoro John może sie bawić bezemnie w takim razie ja mu sie odwdzięcze tym samym...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz